Praktykalia

Jedzenie – jeśli lubicie warzywa, to Grenlandia nie jest najlepszym miejscem na świcie. Warzywa są bardzo rzadkie i bardzo drogie. Większy (ale nie duży) wybór jest tylko w Nuuk. Z bardziej dostępnych warzyw znaleźliśmy ziemniaki (czasami sprzedawane na sztuki), ogórka oraz pomidory (ale nie takie soczyste jak u nas). Często są mrożone – aby wydłużyć ich świeżość. Nie ma też zbyt dużego wyboru dań gotowych, a jeśli nawet takie znajdziecie w sklepach to są stosunkow drogie. Z tańszych opcji polecamy chińskie zupki za kilka DKK – stanowią miłą odmianę od lifoliozatów.

Jest stosunkowo dużo słodyczy. Czekolada Ritter Sport jest chyba nawet tańsza niż w Polsce :-). Była moim głównym dopalaczem podczas trudniejszych etapów i psychicznych dołków. Gdyby nie ona, to zapewne przyjechałbym o kilogram lżejszy :-)

Alkohol jest. Dostęp do niego jest limitowany i nie kupicie go np. w weekend.

Sklepy w małych wioskach lub miejscowościach są stosunkowo krótko otwarte. Ale nie ma większego problemy z otwarciem sklepu nawet po godzinach pracy. Nie liczcie jednak, że sprzedadzą Wam np. piwo.

Jedzenie lifoliozowane spotkaliśmy jedynie w dużym sklepie w Nuuk – ceny trochę wyższe niż w Polsce.

Pieniądze – bankomaty są dostępne w każdej większej miejscowości. W mniejszych ich niestety nie uświadczysz. Nie pamiętam jednak, czy i tak nie ma terminali do płatności kartą nawet w małych wioskach.

Internet – jest w wybranych punktach np. biurach turystycznych. Jest piekielnie drogi i rozliczany jest najczęsniej w 10 minutowych blokach. Nie jest przy tym zbyt szybki, stąd też nie ma np. mowy o przesyłaniu zdjęć w większych rozmiarach. Dzięki uprzejmości Agnieszki i Thomasa w Nuuk mieliśmy dostęp do naprawdę szybkiej sieci. Ale to było wyjątkowo :-).

Telefony – w zasadzie w każdej chyba miejscowości (a przynajmniej w tych, w których byliśmy) jest dostępna lokalna sieć komórkowa TeleGreenland. Z polskich komórek roaming ma podpisany Plus. I rzeczywiście działa, aczkolwiek koszty są bardzo wysokie. Inne polskie sieci nie działają na Grenlandii (stan na lipiec 2010). Poza miejscowościami zasięg się urywa i telefony są bezużyteczne.

Na Grenlandii korzystaliśmy z telefonu satelitarnego w sieci Iridium. Taki telefon można wypożyczyć w Polsce – polecam MARSAT. Koszty połączenia nie są duże – 0,50 USD za SMS-a i 1,3 USD za minutę rozmowy. Istnieje możliwość wysyłania SMS na telefon za darmo. Nie płaci się też za rozmowy przychodzące – płaci tylko dzwoniący według stawek swojego operatora. Telefon miał w zasadzie służyć celom ratunkowym. Z tego punktu widzenia oceniam go jednak słabo – jakość rozmów była bowiem często bardzo słaba, rozmowy się rwały. Nie wyobrażam sobie prowadzić akcji ratunkowej z tym telefonem. Najprawdopodobniej “wina” za słabą jakość sieci leżała po stronie wyspy i jej położenia :-). Myślę, że do tego celu bardziej nadaje się SPOT, z pomocą którego można powiadomić służby ratunkowe. Taka informacja zawiera też dane geograficzne miejsca pobytu. W roku 2011 SPOT będzie mi towarzyszył m.in. na Islandii. Aczkolwiek możliwość prowadzenia rozmów z Rodziną (nawet z przerwami) przy tak długim wyjeździe uważam za wartą grzechu :-).

Publiczne telefony są dostępne w większych miasteczkach za wyjątkiem Nuuk. Tam, nawet na poczcie głównej, nie ma telefonu publicznego. Jeśli chcemy dużo dzwonić, to można rozważyć zakup telefonu na kartę w sieci TeleGreenland. Na Grenlandii nie spotkałem się natomiast z tanimi rozmowami międzynarodowymi (na zasadzie kupna karty i dzwonienia na lokalny numer, który łączy z rozmówca za pośrednictwem internetu). Z informacji z TeleGreenland wynika jednak, że telefony publiczne zostaną wkrótce wszędzie zlikwidowane jako niedochodowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *