Księga gości

  1. Witam i pozdrawiam
    Brrrr, śnieg i zimno, to nie dla mnie. No chyba, że oglądam filmy o Grenlandii siedząc w ciepłym domu.

  2. Wędkarz

    Dobra strona! Pozdrawiam

  3. Rozumiem, że jesteście zapracowani, w takim razie będę czekał z cierpliwością. Jednak mam prośbę…
    Nie rezygnujcie ze zdjęć, które pokazują Was prawdziwych. Bo prawdziwa historia to Wy sami, nie miejsce, w którym jesteście. Tak jak cytuję Wielkiego człowieka na swojej stronie: „Nie ważne dokąd dojdziemy, co zdobędziemy, ważne to co przeżywamy. Reszta się nie liczy.”
    Każda historia musi mieć swoich bohaterów, każda historia jest li tylko prawdziwa, jeśli ma prawdziwych bohaterów, którzy opisują prawdziwe historie. Zdjęcia są powtarzalne, przeżycia nie.
    Przepraszam, za wulgarny język wcześniej ale jakoś musiałem na Was wpłynąć ;)).

  4. Pozwólcie, że jednak wśród tych aaachów i oooochów zajmę odmienne zdanie.
    Zdjęcia krajobrazów super, opisy pewnie też (kto by to czytał), cała wyprawa pewnie zajebista.
    Pozostaje jednak pustka.
    Dwóch gości wyjeżdża na taką imprezę, idealna „męska” przygoda. Niestety wśród tylu fajnych zdjęć brakuje emocji. Rozumiem, że klimat ochładzał wszelkie emocje, ale…
    Jeden z Was mi to kiedyś dawno temu zarzucił…
    Dlaczego kurwa nie ma Was na tych zdjęciach?
    Robienie zdjęć żółtego namiotu już jest banalne. Ja chętnie zobaczyłbym Was tam prawdziwych, jak wstajecie, jak jesteście zmęczeni, nieogoleni, jak gotujecie, jak pierzecie brudne gatki, jak popijacie whiskey na koniec dnia będąc zmęczonym, upokorzonym wysiłkiem ale radosnym, że udało się coś zrobić.
    Czy ta wyprawa aby na pewno miała miejsce? ;)))

    • Lukasz Kuczkowski

      Norbercie, ależ będą. Spokojnie. Materiału mamy dużo. Część cyfrowego, część na slajdach – właśnie się skanuje. Sam wczoraj wybierałem ze slajdów wszystkie męskie zdjęcia. Pomysł jest nawet taki, aby jedna z galerii była właśnie takim reportażem o tych dwóch facetach, często brudnych, nieogolonych, spoconych jak przysłowiowe ś…. podczas podejścia. Oczywiście sprawą istotną jest to, czy każdy z nas chce takim się pokazywać publicznie :-).
      Ja wiem, że w dobie globalizacji, wszyscy chcą szybko i na wczoraj. Ale tak się nie da, bo tym wszystkim zajmujemy się po nocach. A jednocześnie pracujemy na dwóch etatach – w pracy i w domu. A czy wyprawa się odbyła? To wiemy tylko my :-).
      Pozdrawiam,
      Łukasz

  5. Kasia

    Wielu nowych i równie ciekawych wypraw życzę. Pozdrawiam i powodzenia.

  6. mch

    Pozdrawiam i tylko pogratulować, że możecie podziwiać takie krajobrazy

  7. Adrian

    fajna strona, gratulacje

  8. Najlepszego!
    I oby duzo nowych wypraw.

  9. Czekamy niecierpliwie na szczegóły z realizacji planów.

    W opisach pojawiło się trochę błędów, które pozwolę sobie sprostować:

    - nunataki nie stanowią większości gór na Grenlandii – bałbym się tak radykalnego stwierdzenia, wszak praktycznie całe skaliste wybrzeże usiane jest górami
    - rzekomo jedyny szpitala na Grenlandii w Nuuk – otóż każde gminne miasteczko ma szpital, a więc jest ich ok. 10
    - nazwy fal migracji pochodzą nie od miejsc, gdzie osiadły, bo były to ludy koczownicze i sukcesywnie przesuwały się na południe, lecz od charakterystycznych miejsc, gdzie odnaleziono archeologiczne ślady tych migracji
    - Norman (raczej niż Wiking) Eryk Rudy, nie Czerwony (zapewne kalka z angielskiego)
    - klimat Grenlandii za czasów kolonizacji normańskiej nie różnił się aż tak drastycznie od obecnego, nazwa Zielony Ląd była swoistą reklamą skierowaną do potencjalnych osadników
    - Leiff Eriksson nie był misjonarzem, lecz poganinem, synem Eryka, który po wizycie w Norwegii zapragnął wprowadzić chrześcijaństwo na Grenlandii i przywiózł ze sobą misjonarzy
    - siedziba biskupa grenlandzkiego była w Gardar, a Igaliku to dzisiejsza grenlandzka nazwa wioski
    - za czasów Normanów klasztory były dwa (męski i żeński), a kościołów z pewnością więcej niż 14, co pokazują choćby mapy pozostałości archeologicznych osadnictwa z tamtych czasów
    - ślub z roku 1408 miał miejsce w kościele w Hvalsey, nie Igaliku
    - SAS nie lata już na Grenlandię (ma za to udziały w Air Greenland)
    - amerykańska baza wojskowa Thule znajduje się w płn-zach. części Grenlandii (nie płn-wsch).

    • Lukasz Kuczkowski

      Bardzo dziękuję za poprawienie błędów. Postaram się to wszystko zmienić:-).

      • Lukasz Kuczkowski

        Większość poprawiona. Jeszcze raz dziękuję!

  10. Kamil

    Jesteście cholernie odważni decydując się na taką wyprawę. Szkoda, że ja nie mam takiego podejścia ale jeszcze jestem młody, może kiedyś. Życzę powodzenia i czekam na relację!

Dodaj wpis




*


XHTML: Możesz użyć tych tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>